Podróże
niedziela, 21 czerwca 2015
Francja - podróż wielką ciężarówką cz.2
Kolejny ranek i tu bez zmian. Bieganina na stację, do łazienki, z psem na spacer a o 7 wyjazd z parkingu – cel Francja. Pogoda śliczna, piękne niebo, słońce świeci, choć temperatura nie rozpieszcza. Przekraczamy granicę, ale nie ma jakiejś kolosalnej różnicy. Może sama świadomość, że nie jest się we własnym kraju. Ciekawe jest to, że ile razy nie jechałoby się tą drogą, za każdym razem, widoki wydają się piękniejsze. Po tej stronie granicy niebywałe są wysokie wiadukty, którymi przychodzi nam jechać. Z auta osobowego nie widać dobrze wszystkiego co znajduje się na dole, ale z ciężarówki widok jest niesamowity. Obserwuje kierowców poruszających się po tutejszych drogach i dziwi mnie jedno. Mija nas wielu Polaków, którzy bezbłędnie opanowali sztukę jazdy według niemieckich zasad. To znaczy jeździmy prawym skrajnym pasem, szybko wyprzedamy tylko lewym, nie blokując go i wracamy na prawy. Nie mrugamy na innych, nie używamy klaksonu poganiając przed nami jadących –zwykła kultura . A gdy ktoś włącza się z prawej strony do ruchu, umożliwiamy mu to uciekając na lewo, bez złośliwości i z rozsądkiem. To jak to jest? W tym kraju umiemy a u siebie już nie? Zapominamy czy włącza nam się zarozumiałość i złośliwość? Dziwne to nasze społeczeństwo. Gdzieś dostosowujemy się i tolerujemy zasady a u siebie nie.
Jednak ten kraj to nie do końca same superlatywy. Pod wieloma względami jesteśmy Nr.1. Na przykład dostęp do WiFi. Niemcy mają słabo rozwiniętą darmową sieć. W Polsce praktycznie na każdej stacji można skorzystać z Internetu, a tu niestety nie. Sa stacje benzynowe gdzie możemy po zalogowaniu przez 2 godziny korzystać z sieci, jednak w porównani do Polski jest ich znacznie mniej.
Kolejny dzień za nami, kończymy go na olbrzymim parkingu pod Baden Baden, wśród kilkuset innych ciężarówek, ustawionych równo jedna koło drugiej.
Nowy dzień wita nas słonecznie, przewidujemy wysokie temperatury w ciągu następnych godzin. Mijamy po drodze niedawno odwiedzany Europa Park i miasta, które znamy, które mieliśmy okazję zwiedzić. Kierujemy się na Lyon i gdyby nie mijana przez nas rzeka Ren, nie dałoby się zauważyć że gościmy już we Francji. Nie ukrywam, że ten kraj zajmuje na mojej liście szczególne miejsce.
Pomijając niesamowite widoki, jakie mamy okazję zobaczyć jadąc autostradą, ten kraj urzeka swoją otwartością a francuzi sympatią, serdecznością i pozytywną a energią, jaka od nich emanuje. Dziś czas nas nie goni, możemy zjeść śniadanie na ładnym i zadbanym parkingu, jakich we Francji nie brakuje. W przeciwieństwie do Niemieckich, tu jest czysto i przyjemnie. Toalety są darmowe i schludne. Naszą dodatkową atrakcją, jest obserwowanie jak nasz maltańczyk z pełnym zaangażowaniem biega po trawniku i szuka nornic. Upodobała sobie przeszukiwanie małych nor, co z boku wygląda dość zabawnie.
Podróż przez Francję to ciekawe doświadczenie, mijamy sporo zamków i ruin. Widok wciąż się zmienia, człowiek z każdym kilometrem coraz bardziej lubi ten kraj. Zdecydowanie Francja opiera się na rolnictwie, najczęstszym widokiem za oknem są łąki, pastwiska i pola. Krowy i konie luzem pasą się na ogrodzonych wybiegach. Mijamy też raz bogatsze i bardziej zadbane miasteczka, by znów przejechać przez miejsca mniej odnowione i widać zdecydowanie uboższe.
Temperatura rośnie, zbliżamy się do miejsca rozładunku i mamy jeszcze sporo czasu. Postanawiamy odpocząć i skorzystać z prysznica na stacji benzynowej. Parkujemy tuż obok aeroklubu, gdzie obserwujemy samoloty, które manewrują nad naszymi głowami. Większe maszyny mamy okazję zobaczyć, gdy przejeżdżamy obok lotniska w Lyonie.
Ten upalny dzień kończymy na parkingu w L’Isle d’Abeau. Mimo późnego popołudnia temperatura nie spada, wręcz przeciwnie. Jest duszno i nawet kolejny prysznic nie pomaga. Z niecierpliwością czekamy aż zajdzie słońce i nadejdzie fala chłodu. Jednak zimny powiew wiatru pojawia się dopiero w nocy, gdy w górach przechodzą burze. Wówczas udaje się nam zasnąć i odrobinę odpocząć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz